Pain Management – the arkanes of aneshetic practice

W KATEGORII: Blog.

Surgery without anesthesia? Hard to imagine one without the other, but it is a relatively young field of study. O tajnikach swojej pracy, ewolucji środków znieczulających oraz o tym ,czym jest ból opowiada dr n. med. Marek Zienkiewicz, specjalista anestezjologii i intensywnej terapii, współpracujący z Kliniką Artplastica w Szczecinie.

operacje-bez-bolu

Anestezjolog kontra ból

Sama terapia bólu jest już tak obszerną dziedziną medycyny, że zdążyła z anestezjologii wyodrębnić się jako osobna specjalizacja. Jest to jeden z elementów wiedzy i specjalizacji anestezjologicznej obok intensywnej terapii, opieki nad pacjentem w stanie bezpośredniego narażenia życia oraz okołooperacyjnej opieki. W chirurgii rola anestezjologa jest szczególna. Możliwość wyłączenia odczuwania bólu oraz pełnego znieczulenia pacjenta, utrzymywanego w dowolnie długim czasie, a także możliwość bezpiecznego wybudzenia pacjenta po operacji dały chirurgowi komfort czasu, który poświęca na zabieg.

Przyczyn bólu jest naprawdę wiele. Jest to doznanie, będące zespołem wrażeń mechanicznych, fizycznych, fizjologicznych i psychologicznych. Ból odczuwany przez dwóch różnych pacjentów po operacji usunięcia znamienia i operacji brzucha może być dla nich tak samo silnym doznaniem, utrudniającym codzienne funkcjonowanie. Subiektywne odczucie pacjenta jest dla lekarza arbitralne, ponieważ mamy zbyt mało narzędzi, aby określić skalę odczuwanego przez niego bólu.

Przed zastosowaniem pierwszych środków znieczulających radzono sobie z bólem ogólnodostępnymi środkami – najczęściej były to napary na bazie alkoholu i narkotyków. Stosowano również schładzanie operowanego miejsca tak, aby pacjent nie odczuwał żadnych bodźców – włącznie z bólem.Pierwsze dostępne sposoby na znieczulenie pacjentów były dość prymitywne: przykładem było spryskiwanie masek eterem i… usypianie przy okazji wszystkich dookoła. Był to sposób niedokładny i niesłychanie trudny do miareczkowania, jednak w ówczesnych czasach – jedyny.

Krokiem milowym był podział znieczuleń na ogólne i miejscowe oraz możliwość łączenia różnych ich rodzajów. Rozwój anestezjologii doprowadził do tego, że mamy dziś pełną kontrolę nad parametrami życiowymi pacjenta i głębokością jego znieczulenia. Pacjentowi należy zapewnić jednocześnie analgezję (komfort przeciwbólowy), często amnezję – gdy pacjent nie powinien pamiętać samego zabiegu oraz hypnosis, czyli sen. Może również nastąpić konieczność zniesienia odruchów fizycznych, wegetatywnych, utrudniających wykonanie operacji. Czasem niezbędne jest zwiotczenie mięśni poprzecznie prążkowanych, np. przy operacji brzucha.


Po pierwsze – wywiad

Każdy, kto poddaje się jakiejkolwiek operacji, będzie znieczulony. Dla nas najistotniejszy jest wywiad, czyli rzetelne informacje o stanie zdrowia pacjenta oraz jego dokumenty z historią leczenia – pozwala nam to określić, w jakiej jest kondycji ogólnej. Jeżeli zatai on jakąś informację przed lekarzem, to sam naraża się na powikłania.

Anestezjologia to nie tylko środki farmakologiczne – leki są bezwzględnie konieczne do przeprowadzenia anestezji, ale równie ważny jest psychologiczny aspekt przeprowadzenia pacjenta przez operację. Przeprowadzamy obszerny wywiad, dowiadując się m.in. czy rozważając leczenie chirurgiczne nie należałoby wykonać dodatkowych badań lub czynności medycznych optymalizujących stan pacjenta, minimalizujących ryzyko związane z pobytem w szpitalu i leczeniem. Na Zachodzie funkcjonują nawet poradnie anestezjologiczne, do których każdy może się zgłosić przed podjęciem leczenia w szpitalu, aby wyjaśnić wszelkie swoje wątpliwości.


Praca pod presją

Ryzyko, które związane jest z postępowaniem anestezjologicznym, zależy głównie od ogólnego stanu pacjenta. Sir Robert Macintosh, profesor anestezjologii na Oxfordzie powiedział już sześćdziesiąt lat temu: „żaden pacjent nie może doznać krzywdy w powodu znieczulenia”. W 2000 roku opublikowano wyniki narodowego badania we Francji i stwierdzono, że częstość zgonów związana w pełni ze znieczuleniem wynosiła 1 na 145.500, a częściowo związana ze znieczuleniem – 1 na 21.200.

Dobry lekarz żyje pacjentem i przed jego operacją, i w trakcie, i po. Jednak mając wielu pacjentów nie wolno przenosić na siebie emocji, zwłaszcza pracując na emocjonalnie wymagających oddziałach: onkologii dziecięcej czy neurochirurgii. Stres jest duży… W sytuacjach kryzysowych on zostaje i jest dla lekarza dużą traumą. Staramy się nie przejmować emocji rodzin na siebie, a do każdego leczonego podejść w ten sam, profesjonalny sposób. W anestezjologii jest tak, żejest godzina spokojnej, ściśle zaplanowanej pracy, potem stres, który musi się rozpłynąć i zejść z człowieka. Jeśli praca się powiedzie, to pacjent pamięta nas tylko z konsultacji – wtedy jesteśmy naprawdę spełnieni.

marek-zienkiewicz

Dr n. med. Marek Zienkiewicz